Radzyń Chełmiński - ruiny zamku krzyżackiego
zucone przez mojego wnuka hasło „zamek w Radzyniu Chełmińskim” było dla mnie bardzo dużą zagadką. Gdzie to jest? Uporczywe skojarzenia z miastem Chełm były na wskroś fałszywe. Zaraz też następowała refleksja „gdzie Chełm, gdzie Krzyżacy”. Zagadka została rozwiązana po spojrzeniu na mapę specjalną - Zamki w Polsce. Duże zaskoczenie i dopiero przyszły skojarzenia i wiedza historyczna ze szkoły. To przecież Ziemia Dobrzyńska i Chełmińska, kolebka zakonu krzyżackiego na tych terenach oraz w ogóle na terenach polskich.
Trzeba przyznać, że co jak co, ale Krzyżacy zamki budować umieli. Jadąc drogą z Torunia wjechaliśmy do miejscowości Radzyń Chełmiński. Teren urozmaicony, miasteczko rozrzucone wokół głównej drogi. Jeden zakręt, drugi zakręt i nagle z prawej strony przy samej asfaltówce ogromne ruiny zamkowe z przepastnymi fosami zarośniętymi trawą i chwastami. Niesamowite pierwsze wrażenie. Żaden zamek, żadne ruiny zamkowe nie ukazały się nam tak nagle i tak okazale. Wrażenie fantastyczne w środku słonecznego dnia. To był cel naszej dzisiejszej eskapady. Wydawałoby się, że po urokach przepięknej toruńskiej starówki, którą deptaliśmy przez trzy dni do późnej nocy, nic nie mogło nas zaskoczyć swoim pięknem. A jednak te surowe, na wpół zniszczone mury zamkowe mają swój urok, mają swoja grozę i majestat. Nawet gdybyśmy nie planowali tu przyjechać, po zobaczeniu ruin nie omieszkaliśmy ich zwiedzić.
Ścieżką poprzez nieczynną fosę dostaliśmy się w krótką chwilę przed bramę ogromniastych murów zamkowych. I tu kolejne zaskoczenie. Do zamku, a raczej do jego ruin i na dziedziniec, wejście jest płatne. Po nabyciu biletów z kasy fiskalnej wkroczyliśmy do wnętrz zamkowych. W większości bez dachu i okien, ale wrażenie niezapomniane. (Może dlatego, że nasz zamek w Liwie to taki malutki, przytulny zameczek.) Nasza ciekawość została zaspokojona i dowiedzieliśmy się, że zamek jest w rękach prywatnych. Stwierdziliśmy też z czystym sumieniem, że nie zbulwersowały nas bilety do ruin ponieważ miła dziewczyna z uśmiechem odpowiadała na wszelkie nasze pytania, a dodatkowo sprzedawała pamiątki i literaturę stosowną do tego miejsca.











